Tagi wpisów ‘Bunkry’

Obszar Warowny Śląsk – Punkt oporu wzg. 307 ” Niezdara ” – 2011

Punkt oporu '' Niezdara ''Od dzisiaj na prośbę kilku osób przy tytule wpisu będę umieszczał rok, w którym odbyłem wypad w dane miejsce. Głównie chodzi o to, że co niektórzy chcieliby wiedzieć w jakich latach były robione zdjęcia zamieszczone na stronie. Odpowiadając jednocześnie na pytania, dlaczego nie zamieściłem jeszcze wpisów z Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego i Wału Pomorskiego mogę powiedzieć tylko, że na wszystko przyjdzie czas, więc trochę cierpliwości poproszę :) . Obszar Warowny Śląsk, to polska pozycja obronna rozciągająca się od okolic  miejscowości Brynica na północy, do miejscowości Wiry na południu. Podział Śląska dokonany po I wojnie światowej między Polskę  i Niemcy sprawił, że najbardziej uprzemysłowiony wtedy rejon Polski, położony w pobliżu granicy państwowej, był ważnym terenem pod względem strtegicznym nie tylko dla Polaków.  W 1933 roku zostały zatwierdzone przez szefa Sztabu Głównego projekty pierwszych schronów bojowych. Od razu przystąpiono do realizacji zatwierdzonych planów. Pierwszym wybudowanym odcinkiem umocnień, był punkt oporu Dąbrówka Wielka. W następnych latach kontynuowano budowę następnych grup bojowych, uzupełniając je m.in. schronami polowymi i pozornymi.  Punkt oporu ” Niezdara ” ( wybudowany rejonach wsi Niezdara i Sączów ) miał chronić pozycję OW Śląsk przed próbą obejścia jej od północy. Budowę jednych z najnowocześniejszych na całym obszarze schronów rozpoczęto w 1939 roku. Obiekty ze względu na wybuch II wojny światowej nie zdążono ukończyć, ale zostały one  obsadzone żołnierzami. Część obiektów Niemcy wysadzili w !940 roku w celach ćwiczebnych. Ze względu na zbyt krótki czas nie zdążyłem zobaczyć wszystkich bunkrów tego punktu oporu, ale wolałem zobaczyć najciekawsze schrony w kilku miejscowościach niż zobaczyć np. wszystkie obiekty jednego punktu oporu. Pierwszy bunkier zobaczyliśmy z kuzynem Mariuszem na ul. gen. Maczka. Znajduje się z tyłu za domem, ale generalnie przy posesji nie ma ogrodzenia, więc nikt nam uwagi nie zwrocił. Ciężki schron bojowy był wyposażony w dwie kopuły bojowe ckm ( ciężki karabin maszynowy ). Niestety wszystko zarośnięte, wejścia częściowo zasypane ziemią i śmieciami. Chcącym odwiedzić OW Śląsk dam od razu dobrą radę. Wybierajcie się w ten teren najlepiej zimą, bo latem nikt o to nie dba i trzeba się przedzierać przez trawę po pas i niestety widoczność obiektów w niektórych przypadkach nie jest zbyt duża. Następnie udaliśmy się do schronu dowodzenia znajdującego się w pobliżu rozwidlenia ulic Górnej a Słonecznej. Zanjduje się zarośnięty za posesją, nie widać go z drogi, więc bez nawigacji GPS z naniesionymi obiektami trudno go znaleść. Zachowały się dwie kopuły: bojowa i obserwacyjna wz.39.  Jest to jeden z obiektów, którego wnętrze Niemcy wysadzili w celach ćwiczebnych. Najciekawszym obiektem tego odcinka jest ciężki schron bojowy ( tradytor ) położony przy ul. Królewiec. Zachowała się kopuła, ale w końcu mogliśmy wejść do środka. Mogliśmy zobaczyć m.in. zachowane pancerze strzelnic, zamknięcia strzelnic rkm ( ręczny karabin maszynowy ) i zrzutni granatów. Dobrze zachowało się ukształtowanie terenu. Ostatni obiekt, który zobaczyliśmy – ciężki schron bojowy znajduje się przy ul. Siewierskiej między Trąpkowicami a Celinami. Tutaj także dobrze zachował się układ ziemny i kopuła bojowa. Zachowanie bunkrów w dniu dzisiejszym widać na załączonych zdjęciach, do których obejrzenia serdecznie zapraszam.

Bunkry na plaży w Bobolinie – 2011

Bunkry BobolinBobolin jest małą miejscowością nadmorską w okolicy Darłowa. Do plaży prowadzi droga położona przy sklepie spożywczym. Po obu stronach ścieżki znajdują się tereny wojskowe. Przy wejściu na plażę wzrok turysty przyciągają betonowe bloki – pozostałości niemieckich obiektów z okresu II wojny światowej. Prawdopodobnie służyły jako tarcze strzelnicze do testowanej na dawnym poligonie doświadczalnym w Darłowie broni wielkiego kalibru. Mogły być wykorzystywane również jako cel dla artylerii okrętowej. Za pomocą betonowych bloków miała być badana skuteczność pocisków. Jeden z bloków ma zamocowaną płytę stalową o grubości ok. 20 cm. W tytule pisząc o bunkrach na plaży miałem na myśli kilka budowli położonych w okolicy, ale akurat w tym przypadku bardziej prawdopodobne będzie nazywanie tych obiektów betonowymi blokami. Typowy bunkier ma pomieszczenie lub pomieszczenia w zależności od wielkości i odporności obiektu, których w budowlach na plaży w Bobolinie brakuje. Pobliska rzeczka i roztopy w pobliżu obiektów sprawiły, że mieliśmy problem z dojściem do wspomnianych bloków. Wdępnięcie w błoto przynajmniej po kostki za bardzo nam nie odpowiadało, więc jedynym sposobem było obejście ich dookoła idąc kawałek brzegiem plaży, ale tutaj fale spowodowałyby zalanie nam wodą butów, co zimą do przyjemności też nie należy. Po chwili Łukasz wpadł na pomysł, żeby zdjąć buty i przejść ten kawałek na bosaka. Oczywiście nie trzeba mnie było namawiać i tak dokładnie 28 stycznia br. zabawiliśmy się w morsów, żeby tylko zobaczyć te obiekty z bliska. Tak zimno w nogi to chyba nigdy mi nie było. Trzeba było przejść skarpą przy samym płocie jednostki wojskowej. Przechodziliśmy koło powojennej wieżyczki – stanowiska obserwacyjnego dawnej jednostki rakietowej w Dąbkach. Idąc od betonowych bloków ok. 400 metrów w strone Darłowa natrafimy na kolejny ciekawy obiekt – bunkier gigant. Położony jest na terenie wojskowym i robi ogromne wrażenie. Z programu ” Misja Gryf ” , który prezentował ciekawe i tajemnicze miejsca regionu zachodnioposkiego, można się dowiedzieć, że ten ogromny bunkier był m.in. miejscem, które służyło do ochrony terenu tzw. ” chińskiego muru ” ( żelbetowa ochrona dla niemieckich dział kolejowych ). Znajdowały się tu działa przeciwlotnicze, ktore zabezpieczały teren przed nalotem z powietrza. Obiekty militarne i morze sprawiają, że warto wybrać się do Bobolina i zobaczyć to wszystko na własne oczy.

Ośrodek oporu Jastarnia

Ośrodek oporu JastarniaUwielbiam to miejsce. Na tych fortyfikacjach byliśmy dwukrotnie – w 2006 i rok temu. Kompleks polskich fortyfikacji zlokalizowano między Kuźnicą a Jastarnią, ok. 3km. przed tą drugą miejscowością w kierunku na Hel. Po utworzeniu w 1936r. Rejonu Umocnionego Hel, oczywiste stało się zabezpieczenie półwyspu od strony lądu. Półwysep Helski zawsze był bardzo ważny dla obronności Polski, więc budowa obiektów fortyfikacyjnych na tym obszarze nikogo nie dziwiła.  Decyzja o budowie fortyfikacji w rejonie Jastarni zapadła w kwietniu 1939r. Zostały rozmieszczone w miejscu, w którym szerokość półwyspu ma około 400 metrów. Ośrodek oporu składał się z polowej pozycji wysuniętej, pozycji głównej i polowej pozycji tyłowej. W ramach głównej pozycji wybudowano cztery ciężkie schrony bojowe o kryptonimach: Sokół, Sabała, Saragossa i Sęp. Budowę rozpoczęto 15 maja 1939 roku, lecz wybuch II wojny światowej spowodował, że prac nie zdołano ukończyć, ponieważ w niektórych obiektach nie zdążono zamontować pełnego uzbrojenia, chociaż były już gotowe do obrony,  a na pozycji tyłowej wybudowano tylko jeden z czterech planowanych lekkich schronów bojowych. Wspomniane cztery ciężkie obiekty podczas wojny były dwukrotnie przygotowane do prowadzenia walk, raz przez polskich obrońców półwyspu w 1939 roku, aż do kapitulacji garnizonu Hel,  a drugi raz przez Niemców broniących się na Helu w 1945r. Dzisiaj obiekty świadczą o wysokim poziomie polskiego budownictwa fortyfikacyjnego i warto je zobaczyć.  Na terenie ośrodka wypoczynkowego po prawej stronie jadąc w kierunku Helu, nad samym brzegiem Zatoki Puckiej zlokalizowany jest schron bojowy ” Sokół „. Głównym uzbrojeniem obiektu były dwa ciężkie karabiny maszynowe Browning, z których jeden zabezpieczał obronę od strony plaży, a drugi umieszczony w kopule pancernej miał zapewnić ostrzał w innych kierunkach. Obiekt jest zamknięty, ale można na niego wejść i podziwiać piękne widoki na Zatokę Pucka. Szczególnie efektownie wygląda to latem, gdy można podziwiać  skomplikowane ewolucje kitesurfingowców, czyli miłośników serfowania na desce z przymocowanym do uprzęży latawcem. Nie jestem zwolennikiem tego sposobu spędzania czasu i się na tym nie znam, ale niektóre ewolucje, przy dużej szybkości robią wrażenie. Aby zobaczyć kolejne bunkry musimy przejść na drugą stronę ulicy. W pobliżu torów kolejowych znajduje się największy schron oporu ” Sabała „. Uzbrojony w 3 ckm. miał bronić nie tylko linii kolejowej, ale też drogi i środkowej mierzei. Nie zdążono na schronie zamontować specjalnej kopuły pancernej dla 37-milimetrowej armaty przeciwpancernej. Obecnie jest udostępniony do zwiedzania. Można zobaczyć tu m.in. militaria znalezione w okolicach obiektu. Przy wejściu na plażę będziemy przechodzić koło schronu bojowego ” Saragossa „. Na samej plaży tuż nad brzegiem Bałtyku, położony jest ostatni z cięzkich schronów ” Sęp „. W tym obiekcie też nie zdążono zainstalować kopuły pancernej dla 37 mm. armaty firmy ” Bofors „. Leżący nad samym brzegiem morza schron był narażony na ostrzał artylerii okrętowej, więc aby zwiększyć odporność obiektu, zastosowano grubsze ściany niż w przypadku pozostałych, dlatego grubość ścian najbardziej narażonych mieściła się w przedziale między 2,7 a 3,3 metra. Za linią ciężkich schronów zachował się jeden lekki schron bojowy, a pod planowane jeszcze trzy zdołano wylać jedynie fundamenty. Obecnie przy wsparciu władz wszystkie obiekty są odmalowane a okolice oczyszczone z różnego rodzai krzaków, więc zwiedzanie należy do przyjemności. W 1999 roku decyzją Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, Ośrodek oporu Jastarnia został uznany za zabytek.

Przedmoście Koło

Przedmoscie KołoNa ten wyjazd wybrałem się z Łukaszem w 2008 roku. Tym razem naszym celem podróży były okolice miasta Koło. Zainteresowały mnie obiekty polskiej pozycji obronnej tzw. ” Przedmoście Koło ” ulokowane ok. 7 km. na południe od wymienionego wyżej miasta. Budowę schronów w tym rejonie rozpoczęto w lipcu 1939 roku. Na początku września tego samego roku obiekty obsadziły oddziały 17 i 25 Dywizji Piechoty. Jednostki te opuściły schrony bez walki wycofując się w kierunku na Ozorków. Pozycja składała się z 21 żelbetowych schronów bojowych. Postanowiłem kilka zobaczyć. Pierwsze dwa  obiekty obejrzeliśmy  w pobliżu stacji benzynowej ( jeden znajduje się przy samej stacji, a drugi kilkaset metrów od niej w zagajniku ), za Kościelcem przy drodze Warszawa- Poznań ( w kierunku Konina ). Następnie pojechaliśmy w pobliże Kopalni Węgla Brunatnego Władysławów. Przy płocie po małych poszukiwaniach w leśnej gęstwinie znaleźliśmy dwa schrony. w jednym z nich znajdowało się wysypisko śmieci i o zapachu dochodzącym stamtąd lepiej nie wspominać. W lesie spotkaliśmy miejscowego chłopaka, który miał 17 lat, a wyglądał na 14 ( ogólnie piwo lubił i za kołnierz nie wylewał ). Zbierał grzyby, ale chętnie zabrał się z nami samochodem i  pokazał nam trzy obiekty w lesie w okolicach Władysławowa. Inni miejscowi, których spotkaliśmy w Chylinie, pokazali nam jeszcze w okolicy na polanie jeden schron i następny, ale od drugiej strony na terenie  kopalni. Schron jest wykopany, który przewleczono kilkaset metrów dalej. Jest bardzo ciekawy, ponieważ jest wywrócony ” do góry nogami „. Więcej obiektów już nie zdążyliśmy zobaczyć ze względu na brak czasu, ponieważ przyjechaliśmy tu na jeden dzień.

Mój pierwszy bunkier

Stacja łącznościTo jest pierwszy obiekt militarny jaki zobaczyłem na własne oczy w swoim życiu. Było to jeszcze za dzieciaka, prawie 30 lat temu. Z rodzicami byłem u rodziny. Wtedy oczywiście nie wiedziałem co to za budynek, bo byłem za mały, ale sama budowla mnie zaciekawiła. W tamtym okresie bunkier był zamknięty i widziałem go tylko z zewnątrz. Z opowiadań wiem, że po powrocie do domu ciągle wypytywałem o ten obiekt. Dopiero po kilkunastu latach dowiedziałem się, że wybudowali go Niemcy w 1944 roku. Miał służyć jako stacja łączności dalekosiężnej, ale nie zdążył zostać do tego celu wykorzystany. Wieża – schron ma około 20 metrów wysokości. Chociaż tak naprawdę wygląda jak szary blok betonu, to zawsze będę do niego wracał z sentymentem. Obiekt położony jest w Poznaniu na Os. Kosmonautów przy ul. Czarna Rola, pomiędzy blokami, których z biegiem czasu przybyło, bo kojarzę, że był kiedyś bardziej odsłonięty. Po latach udało mi się trafić, że był otwarty. Na zewnątrz opanowali go wtedy miłośnicy wspinaczki, a my z kumplem zaczęliśmy ” buszować ” w środku. Pamiętam, że miał kilka kondygnacji ( chyba pięć ) i jakieś leżące stare pokryte rdzą zbiorniki. Przy następnej wizycie znowu był zamknięty. Zamontowano na nim maszty jednej z firm telefonii komórkowej. Chyba jeszcze są tam do dzisiaj, ale dawno tam nie byłem. Wiem, że kiedyś przez krótki okres czasu w bunkrze funkcjonowała pieczarkarnia i hodowla królików. Obiekt opanowali też bezdomni. były pomysły, żeby go pomalować lub osłonić reklamami, ale moim zdaniem powinien zostać w takim stanie, jak wyglądał podczas II wojny światowej. Chociaż wygląda ponuro, jest przecież także częścią historii miasta Poznania.

Powrót do góry