Tagi wpisów ‘Gołańcz’

Pozycja obronna Wągrowiec – Gołańcz – Dobieszewo

Pozycja Wągrowiec-Gołańcz-DobieszewoZawsze chętnie odwiedzam polskie schrony bojowe. Polska pozycja obronna została wybudowana latem w 1939 roku. Wybudowano 17 obiektów, wykopano rowy strzeleckie i ustawiono zasieki z drutu kolczastego.  Do dzisiaj zachowało się 16 schronów. Zachowały się w idealnym stanie, a w czasie II wojny światowej żaden z obiektów nie został nawet uszkodzony. Jedyny atak niemieckiego lotnictwa na bunkry w okolicy Dobieszewa miał miejsce 1 września 1939 roku, lecz ucierpialy jedynie okopy. Dwa dni później schrony bojowe zostały opuszczone przez 10 ( z Łowicza ) i 37 ( z Kutna ) pułk piechoty. Zwiedziliśmy cztery schrony w Golańczy i Laskownicy – 3 tradytory ( jeden dwustronny i dwa jednostronne ) i 1 schron obserwacyjno-bojowy. Zapraszam do obejrzenia zdjęć. W końcu z kuzynem jesteśmy razem na jednym zdjęciu, bo rzadko nam się to zdarza. Tyle wypraw razem zaliczyliśmy, ale zawsze na przemian robiliśmy sobie fotki, więc tym razem wykorzystaliśmy obecnośćmiejscowego miłośnika obiektów bojowych.

Ruiny zamku w Gołańczy

Ruiny zamku w GołańczySentymentalny powrót z kuzynem po 13 latach w to miejsce Interesujący nas obiekt jest położony w bliskim sąsiedztwie jeziora Smolary. Okazalo się, że niewiele się tu zmieniło. Pierwsza informacja o budowie wieży mieszkalnej przez przedstawiciela rodu Pałuków pochodzi z 1383 roku. W drugiej połowie XV wieku zamek był własnością Grudzińskich i został w tamtym czasie rozbudowany, a z początkiem XVII wieku należal do Smoguleckich.. W czasie najazdu szwedzkiego w 1656 roku warownia została zniszczona, a obrońcy budowli zostali brutalnie zabici. Zamek systematycznie odbudowywano i często zmieniał właścicieli. Był zarządzany m.in.  przez Flemmingów, Przebendowskich i Mielżyńskich. W pierwszej połowie XIX wieku ( około 1830 roku ) został opuszczony. Należał już wtedy do Czarneckich. Przez ponad sto lat nikt się nim nie interesował. W 1989 roku ruiny kupiła Polka, mieszkająca w USA, ale powolne prace przy zamku ostatecznie zakończyły się fiaskiem.  Do dzisiejszych czasów zachował się główny budynek mieszkalny i część murów. Można wejść do środka, ale trzeba uważać na dziury w stropach. Obiekt dosyć niebezpieczny ale przy odrobinie uwagi nic nie powinno się stać. Trzeba jednak uważać przy samym wejściu. Przekonalem się o tym na własnej skórze, rozcinając skórę na ręce chwytając się wystającej cegły. Dawno nie miałem tak zakrwawionej ręki, ale przy zwiedzaniu takich obiektów, drobne lub większe rany są nieuniknione. Warto mieć jednak przy sobie niezawodny środek znieczulający jakim bez wątpienia jest zimne piwo i ból szybko minie. Ogolnie obiekt z zewnątrz prezentuje się dosyć okazale, a położenie przy samym jeziorze dodaje temu miejscu dodatkowego uroku.

Powrót do góry