Tagi wpisów ‘Pasja’

Co to jest pasja?

PasjaOstatnio zastanawiałem się czym tak naprawdę jest pasja?. To coś więcej niż hobby, dla pasji trzeba się poświecić. Ktoś może zapytać, niby w jaki sposób trzeba się poświęcać zwiedzając fortyfikacje i opuszczone obiekty?. Wystarczy kupić bilet lub wejść do środka jak obiekt jest opuszczony. Jest to oczywiście błędne myślenie. Wiele ciekawych obiektów znajduje się na terenach wojskowych lub terenach prywatnych. Zawsze staram się pytać o wejście i przeważnie je uzyskuję, bo co niektórzy właściciele mnie kojarzą, lub po rozmowie wiedzą, że mnie to interesuje. Dogadać się można z każdym, ja  już przeszedłem chyba wszystkie etapy, od wojska zaczynając, a na zakonnicach kończąc. Zdecydowanie najgorsze rozmowy są z wojskiem, wiele obiektów użytkują np. jako magazyny wojskowe. Można zawsze zrezygnować, ale też można wejść na własne ryzyko. W pewnej jednostce wojskowej w pobliżu Poznania, kiedyś żołnierze do mnie krzyczeli: stój Ty sku……ie, bo będę strzelał, ale po jakimś czasie na mój widok już tylko mówili: no nie, to znowu Ty?, czy Ty nie masz co w domu robić?. Kilkanaście razy przeskakiwało się przez plot, żeby zobaczyć budowle, która nas interesuje, a raz to pies właściciela tak nas pogonił, że przez 10 minut nie mogliśmy słowa wypowiedzieć ze zmęczenia. Trzy razy zdarzyło mi się uciekać przed lochą z młodymi w lesie. Po latach się wspomina z zadowoleniem, ale wtedy do śmiechu nam nie było. Nielegalnych wejść do podziemi MRU nawet nie liczę, ale muszę przyznać, że od 1996 roku jak pojawiłem się pierwszy raz w tych rejonach to ani razu nie niszczyłem żadnych krat. Po prostu wykorzystuję okazję jak coś jest otwarte, a że ma się znajomości w różnych regionach Polski, to dowiedzenie się co jest otwarte na MRU zajmuje mi kilkadziesiąt minut. Niekiedy trzeba zejść i wejść po zardzewniałych i brakujących schodach, które pamiętają czasy żołnierzy niemieckich lub trzeba przechodzić blisko otwartych szybów, albo się czołgać. Osobnym tematem są spotkania w takich obiektach z bezdomnymi lub ludźmi z wiadomo jakiego półświatka.  Niedawno koleżanka mi się  spytała, czy się nie boję, że kiedyś się coś stanie?. Oczywiście, że się boję, bo tylko głupcy się nie boją!, ale zawsze wtedy będę mógł z czystym sumieniem powiedzieć, że przeżyłem życie tak jak chciałem: czyli z pasją!. Pozdrowienia dla wszystkich bunkrowców – Sulęcin, Wrocław, Boryszyn, Wysoka, Szczecin, Zielona Góra, Poznań – niejeden browar jeszcze w systemie wypijemy!.

To jest mój świat

W dzisiejszym świecie, gdzie każdego dnia trwa pogoń za pieniądzem, bez pasji człowiek by zwariował. Od kilkunastu lat interesuję się wydarzeniami związanymi z historią II wojny światowej oraz głównie fortyfikacjami, czyli bunkrami, twierdzami, schronami, fortami, ruinami zamków itp. oraz opuszczonymi obiektami. Zwiedziłem setki takich obiektów w Polsce, Czechach i Niemczech. Szczególnie uwielbiam podziemne korytarze w systemach fortyfikacyjnych. Dla mnie to taki podziemny świat. Największy urok mają samotne eskapady. Wyprawa na ” doły ” na kilka dni dostarcza niezwykłych przeżyć. Wydaje się jakby czas zatrzymał się tam w miejscu. Jak zgasisz latarkę, to ogarnia Cię idealna ciemność i przerażająca cisza, którą niekiedy zakłóci przelatujący nietoperz. Jesteś wtedy sam ze samym sobą. Będąc samemu w podziemiach przeżywa się zdecydowanie inny stan ducha. Jest bowiem czas na kompletne wyciszenie. Trudno powiedzieć, czy nie jest to też ucieczka przed szarą rzeczywistością. Dla mnie fortyfikacje m.in. Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego czy Wału Pomorskiego, to coś więcej niż militarne zabytki. To także miejsca poznawania historii. Szkoda tylko, że coraz mniej zostaje z wyposażenia. Bo niby co innego, jak nie wyposażenie mówi o codziennym życiu żołnierza w bunkrze?. Dla mnie liczy się każdy szczegół – dla większości najmniej istotny i warty poznania. Przygodę z fortyfikacjami i podziemnym światem rozpoczyna się od penetracji. Jednak z czasem zwiedzanie zostaje zastąpione eksploracją, czyli odkrywaniem niedostępnych rejonów. Niektórzy nie podzielają moich fascynacji, ale tak myślą tylko Ci, dla których ich świat kończy się na granicy ich własnego podwórka. Generalnie mam gdzieś co myślą o mnie inni, żyję po prostu swoim życiem. Bycie sobą, to moja dewiza na życie. Na mojej stronie w krótkich postach będę wspominał moje wyjazdy fortyfikacyjne i na opuszczone obiekty itp. oraz opisywał te, które akurat będą realizowane. Fotki znajdziecie w galerii i pod postami. Pozdrawiam wszystkich.

Powrót do góry